Mówię do dziecka po angielsku i.. – relacja!

We wrześniu pisałam Wam o swoim największym i najbardziej wymagającym projekcie edukacyjnym, który realizuję we własnym domu, a którym jest uczenie własnego dziecka języka angielskiego. Pisałam o tym tutaj, jeśli jeszcze nie przeczytałaś/łeś, wpadnij najpierw tam! Minęło kilka miesięcy i najwyższy czas zdać Wam pierwszą relację z naszych postępów!

Od lipca 2019 powoli zaczynałam swoją i swojej 5 letniej córki przygodę z angielskim, i chociaż na początku bardzo niepewnie i z głową pełną obaw, idziemy do przodu! Do około końca października angielski był na etapie zadamawiania się w naszym domu. Czasem męczyło mnie mówienie w obcym języku o rzeczach, o których nigdy wcześniej nie miałam okazji mówić (skarpetki, uciapana buzia, krótkie codzienne epizody). Czasem znów bardzo mnie to bawiło, i wtedy było najprzyjemniej. Miałam też wiele momentów, w których chciałam rezygnować, szczególnie wtedy gdy dużo się działo, i mówienie po angielsku podnosiło poprzeczkę.

Jeśli chodzi o moją córcię, to ona również, tak jak ja, przeszła pewne etapy. Początkowo, gdy już zaakceptowała mnie mówiącą po angielsku, traktowała to raczej na zasadzie „ok, niech będzie”. Nie do końca była częścią tego, jedynie analizowała moje słowa domyślając się znaczeń lub nie reagując wcale. Następnie nastąpił etap pytania o nowe słowa i wyrażenia, częstego pytania „co to znaczy?”. Nie widziałam wtedy również wyjątkowej chęci do uczestniczenia w procesie, jedynie przyzwyczajenie. Nie było też negatywnych reakcji, co trzymało mnie przy tym by nie rezygnować.

Czytanie książek musiało odbywać się w języku polskim, bo z tego dziecko czerpie prywatną przyjemność i wówczas angielski tej przyjemności nie dawał. Również zabawa z mamą musiała odbywać się po polsku. Ale gdy minęło dodatkowe kilka tygodni to kiedy akurat ja miałam przysłowiowego „doła” i mnie się jakoś zaczynało odechciewać, moja córka zaskoczyła mnie najbardziej. Mieliśmy wówczas sporo gości, przyszłam więc głównie na polski na te kilka dni. Podczas wieczornego spaceru usłyszałam z jej ust najmniej oczekiwane przeze mnie pytanie: „mama, a czemu nie mówisz po angielsku?” Ah, to był niezły szok. Zakładałam, że ona znacznie lepiej się czuje, gdy mówię po polsku i upłyną lata świetlne zanim nastąpi jakaś radykalna zmiana nastawienia. Myślę, że po prostu zaprzyjaźniła się z tym naszym prywatnym sposobem komunikowania!:) Wiecie co, tak mi się wtedy już nie chciało a po tej sytuacji dostałam konkretnego kopniaka i mnóstwo nowej energii! Nasze dzieci też potrafią się zaangażować, jeśli damy im szansę!

Ale stało się coś jeszcze lepszego.. Po niecałych pięciu miesiącach odkąd zaczęłam mówić po angielsku w domu (w różnych proporcjach, czasem niemal 100% czasu, a czasami jedynie 50%), moja córka zaczyna składać zdania! Od około dwóch tygodni niemal codziennie słyszę jakieś nowe wyrażenie, którym próbuje mi odpowiedzieć.

Jak bardzo czegoś chce, i normalnie mówi „ale chcę, mamo proszę!”, pewnego pięknego dnia usłyszałam zamiast tego: „Mummy, I want this very much!”. Gdy oglądaliśmy widoki przez szybę samochodu, i w reakcji na moje „Look! There is snow „, ona zareagowała and there too!” pokazując palcem miejsce. Gdy proszę ją „give it to me, baby, please„, ona odpowiada np. „No, mummy, it’s mine!„. (a propos większość moich uczniów miewa spore problemy z domyśleniem się kiedy mają powiedzieć my a kiedy mine!) Wczoraj wieczorem na moje „Sweatheart, take just one short book, it’s really late„, ona odpowiedziała „I may. I may two.” Często pyta też sama, mówiąc „Where is (i tu myśli przypominając sobie słówko) my teddy bear?„. Najbardziej zadziwiła mnie, gdy mówiłam jej akurat, że mi ciepło bo mam na sobie „wool socks„, i przy okazji zapytałam „do you know what wool means?”, a ona na to ‚tak, wełna”. Nie pamiętam, żebym mówiła kiedykolwiek o wełnie! Chociaż z tego co pamiętam, w historiach biblijnych, które czytamy na dobranoc pojawia się historia o strzyżeniu owiec, być może stamtąd? (Oczywiście biblia obrazkowa kupiona w Anglii, świetna wersja językowa dla kilkulatków, prosty język (zgodnie z zasadą, jak mama czyta to czyta po angielsku, jak mama się ma bawić to tylko po angielsku) poniżej fotka:).

Co jeszcze? Jeszcze to, że ja już naprawdę dobrze czuję się mówiąc do niej po angielsku na co dzień. Lżej. Lepiej. Bardziej naturalnie. Mój umysł podrzuca mi coraz to bardziej zaawansowane struktury w codziennej mowie. Jestem już w stanie wyjaśnić córce bardziej abstrakcyjne sprawy w języku angielskim, bo zna już więcej wyrażeń. Bardzo mnie cieszy, że łapie tak dużo i wszystko w kontekście sytuacyjnym. Nie musi zastanawiać się nad tym dlaczego tak, bo jej umysł podpowiada jej to, co trzeba. Uwielbiam obserwować ten jej proces naturalnego nabywania języka, cieszy mnie niezmiernie mocno, że zaczyna składać proste zdania, i że czuje to, że odpowiedź angielska jest naturalna, że chce odpowiadać po angielsku na tyle, na ile pozwalają jej umiejętności. Jestem też naprawdę zaskoczona tempem w jakim to wszystko się dzieje. Spodziewałam się jakiejkolwiek produkcji z jej strony po wielu miesiącach, a już na pewno nie po pięciu! Ba, nawet obawiałam się czy kiedykolwiek to nastąpi, czy się nie zniechęci, czy polubi..

A więc tak to u nas wygląda na ten moment, chciałabym zdawać Wam relacje z naszych postępów raz na jakiś czas. Potwierdzam ponownie, że to spore wyzwanie, ale efekty pracy i wytrwałości są tak satysfakcjonujące, że naprawdę warto. Oczywiście ja opisuję sytuację z mojego życia, z moim dzieckiem. Każdy rodzic jest inny i każde dziecko jest inne, więc w każdym przypadku proces może wyglądać inaczej, przebiegać szybciej lub wolniej. Wiem już na pewno jedną rzecz. Żeby to wyszło, trzeba mieć do tego pozytywne nastawienie, bawić się językiem. Tylko wtedy dziecko poczuje się w tym lekko, przyjemnie i tylko wtedy nam będzie z tym dobrze.

I jeszcze jedno.. Miewam gorsze dni, i raz na jakiś czas odczuwam chęć mówienia po polsku. I wtedy mówię po polsku. A ponieważ ten projekt ma być naturalny, autentyczny i przyjazny, to ponieważ polski jest naturalny, autentyczny i przyjazny, to również będzie się od czasu do czasu pojawiał!:)

Podobał Ci się wpis? Daj znać w komentarzu!:)

A propos mojego pierwszego wpisu, pamiętacie, że udostępniałam Wam spis wyrażeń codziennych przydatnych w rozmowie z dzieckiem (klikając w link wciąż możesz pobrać spis wyrażeń zapisując się na mój newsletter). Czy widzicie potrzebę na stworzenie czegoś obszerniejszego ?! Czy byłoby to pomocne? 🙂

Jeśli jesteś zainteresowany/a tematem, chcesz uczyć dziecko lub pomagać mu nabyć język obcy i chciał/abyś śledzić nasze postępy oraz poczytać coś w tym temacie, dołącz do grupy mojej strony, na której dzielę się tym co u nas się dzieje i tym co czytamy/słuchamy/robimy w temacie nauki angielskiego!

ENG

In September 2019 I posted a text how I had started speaking English to my five year old daughter. If you haven’t read it yet, start there first! A few months have passed and it’s time for a short coverage of our progress.  

In July 2019 we started our adventure with English at home, and we’ve been doing that since then. For the first two months we were mostly getting used to the big change in our household. I sometimes got frustrated with it or simply got tired. It gets tricky while switching between two lanugages on a regular basis. I also had my moments of serious doubts if I would manage in my resolution. On the other hand, I also had moments of joy when we played with the language together and it went very naturally.  

If it comes to my daughter she went through a few stages of the process. At first she got frustrated (I wrote about it more in the previous post), then she accepted the change to finally like it. In the first weeks she just listened, then she started to ask questions about the meaning of some of the phrases I used. Finally she started doing her own experiments and managed to treat it like a nice alternative.  

In December, in the 5th month of speaking English, I got seriously confused. We met with friends and family so frequently that I had to stick almost completely to Polish again. It caused the confusion and the discouragement I felt. While we were walking one day, speaking Polish, my daughter asked: “Mummy, why you don’t speak English any more?”. Oh that was surprising for me indeed! She surely laid a trip on me! I thought she liked me speaking Polish  and she must have been happy I was doing it. I realised she got used to the  “different” talk with mummy or she just became friends with English.  

What is extraordinary is the fact that after 5 months of my trying and speaking English to her, she started to like it, understand much more, and finally start building up her own sententences ! For last few weeks she has been trying to speak English every day. Sometimes it’s a few words, sometimes a few sentences. She seems to like the fact she is able to do it, and she has a victorious face while trying!  

For example in everyday situations I hear: “mummy, I don’t want to play”, “no mummy, it’s mine!”, or “where is my teddy bear?”. Once when we were talking, I told her I was wearing wool socks. I asked her what wool meant. She aswered correctly! I don’t know how she knows the word, I haven’t used it talking to her before! So as you can see, the process is improving by itself, you cannot strictly control it or see all the new steps with your eyes. Some words or phrases your child may take from a cartoon, some from you, or a radio song. This is why it’s so important to surround your children with English. My daughter’s asked me lately (listening to a song) “mummy why the man is singing ‘I will remember this song’?” which means she can hear English as something familiar and understandable. That is so cool!  

I must admit that I’m surprised with the pace it’s running at and I’m happy to see it going so well. I had expected  effects much later. You know how we are doing now, and I think I will be writing a post about the project from time to time so you can know what improvement may be seen after a longer period of time.  

One more thing. Sometimes when I get tired of speaking English I just speak Polish for a while. The project should be natural, friendly and authentic so we can act authentically and let ourselves to feel free.  

12 Komentarzy

Dodaj komentarz