System edukacji językowej do zmiany! Czyli jak córka zmieniła moje podejście do nauczania.

Kiedy dwa lat temu poczułam, że dla mojej 5 letniej wówczas córki dzwoni ostatni dzwonek na możliwie naturalne przyswojenie angielskiego, postanowiłam że spróbuję mówić do niej w języku angielskim. Dwujęzyczność zamierzona. To było to hasło. Ale dla mnie początkowo było to po prostu mówienie do dziecka po angielsku i takie hasła wpisywałam w wyszukiwarkę by odnaleźć wsparcie w realizacji swojego pomysłu. Tak zaczęła się nasza dwujęzyczna przygoda! Moja córka miała wówczas 5 lat a wcześniej przez ok 2 lata próbką angielskiego były dla niej wyłącznie bajki i okazjonalne wypowiedzi z mojej strony. Jeśli śledzisz mój dwujęzyczny profil na Facebooku lub na Instagramie, wpisy w tym temacie i jesteś w newsletterze dla rodziców lub na grupie to znasz naszą historię i wiesz co u nas słychać! Jeśli nie, zapraszam Cię do dołączenia, obserwowania i lektury! Ale wróćmy do tematu!

Przez ostatnie dwa lata wiele się działo a nasza dwujęzyczność stale się rozwija. Ponieważ oprócz tego, że uczę swoją córkę angielskiego naturalnie poprzez praktykowanie dwujęzyczności zamierzonej (jest wiele innych sposobów, przeczytaj mój artykuł i znajdź sposób dla siebie!) rozwijam się w tym zakresie również zawodowo. Te dwa lata podczas których język angielski stał się moją codziennością, nie związaną z miejscem pracy a z domem i właściwą dla niego intymnością, mocno wpłynęły na moje podejście do nauczania. Dziś bardziej niż kiedykolwiek kładę nacisk na komunikację i faworyzuję nauczanie metodą bezpośrednią. Zwracam większą niż kiedykolwiek wcześniej uwagę na rolę materiałów autentycznych w edukacji językowej, na nabywanie całych wyrażeń w kontekście. Moje dwujęzyczne doświadczenia nie pozwalają mi zgodzić się z wieloma praktykami wciąż popularnymi w środowisku nauczycielskim. Co dokładnie mam na myśli? No cóż, tak w skrócie, cały system jest do bani 🙂

W Polsce, tak jak w wielu innych krajach, głównym celem edukacji językowej jest przygotowanie młodych ludzi do zdania egzaminu państwowego. Egzaminu, który wymaga od nas pełnej poprawności gramatycznej, znajomości idiomów, wyrażeń wysoce formalnych, nierzadko wyrażeń na tyle rzadkich, że trudno znaleźć ich zastosowanie w codziennej komunikacji. Nie oszukujmy się, hasła tj „komunikacja” nic nie pomogą jeśli podręczniki i lekcje wciąż poświęcone są w większości tłumaczeniu reguł gramatycznych, a nauczyciel zmuszony jest przykładać największą wagę do poprawności leksykalno-gramatycznej. Na przykład:

Kliknij w obrazek i zajrzyj do środka!

Dlaczego na lekcjach językowych uczymy o czasie teraźniejszym Present Simple, zamiast rozmawiać o codzienności stosując ten czas?

Dlaczego temat lekcji brzmi „Prepositions – grammar practice” skoro przyimków należało by się uczyć opowiadając np. o miejscach, które odwiedzam (at the playground) lub kiedy je odwiedzam (in July) albo w jaki dzień (on Monday)? Powtarzając przyimki w ten sposób, stosując je w całych wyrażeniach same by w głowie zostały. Czy koniecznie muszę znać zasady, które za chwilę mi się pomieszają i koniec końców nie zastosuję ich poprawnie?

Dlaczego na lekcjach językowych niemal nie ma czasu na rozmowę bo należy po raz dziesiąty omówić Present Simple i Continuous oraz ich pełne zastosowanie?

Czy sprawdziany powinny dotyczyć pozbawionych kontekstu list ze słownictwem?

Dlaczego uczeń ma znać nazwy czasów i wiedzieć kiedy wstawić „s” lub „-ed” a nie ma zielonego pojęcia co powiedzieć gdy wita się z obcokrajowcem?

„Czas Past Simple używamy kiedy mówimy o sytuacjach przeszłych” czy powinien to być początek zajęć a moje jedynie krótkie ich zakończenie? Może najpierw należałoby przeprowadzić pełną lekcję podczas której używalibyśmy tego czasu opowiadając o ostatnich wakacjach i takie zdanie mogłoby być jedynie..króciutkim podsumowaniem całych zajęć, z pewnością nie ich początkiem.

Czy podręczniki nie powinny być zbudowane w oparciu o materiały autentyczne a nie zawierać jedynie ich fragmenty? Dlaczego wciąż większość z ich treści to zadania same w sobie lub ćwiczenia bez celu komunikacyjnego, wypełnianie niezliczonych luk? (Przyznam się, że niektóre zadania skonstruowane są tak, że muszę poświęcić trochę czasu by rozgryźć ich cel. Dopiero gdy rozumiem, podaję je uczniom w trochę bardziej przyjaznej i komunikacyjnej formie. Nie wszystkie. Niektóre.

Dlaczego spotkana przeze mnie w Chorwacji 15 letnia polka nie potrafiła wytłumaczyć mi jak dojść do piekarni ?

O wiele więcej pytań pojawia się w mojej głowie..

Moja córka, bo to od niej zaczęłam ten wpis, ma dziś 7 lat. Odpowiada mi w języku polskim lub angielskim w zależności od okoliczności i intensywności użycia tego języka w jej otoczeniu, co jest bardzo naturalne dla dzieci dwu i wielojęzycznych. Tak czy inaczej, kiedy podchodzi do niej obcokrajowiec nie znający polskiego, i zaczyna z nią rozmowę to na szczęście nie zastanawia się który czas gramatyczny wybrać bo nie ma pojęcia o ich istnieniu. Odpowiada za to naturalnie wybierając właściwą konstrukcję gramatyczną.

Czy będzie mi ciężko wyjaśnić jej dlaczego na lekcjach języka obcego w szkole nie będzie wiedziała wielu rzeczy? No bo.. jak wyjaśnić kiedy mówimy DOES a kiedy DO osobie, które od dawna stosuje te konstrukcje a zasad stosowania świadomie nie zna? Czy Ty jako polak z krwi i kości potrzebujesz znać zasady gramtyczne wszystkich konsktrukcji, które stosujesz na co dzień by się z kimś skomunikować?

Kliknij w obrazek i sprawdź szczegóły!:)

Jakoś jej będzie trzeba wyjaśnić i uświadomić, że kiedy jechaliśmy obok parku w którym kiedyś była i i gdy rzuciła spontaniczne „I’ve been here!” to użyła czasu Present Perfect Simple i to właśnie będzie na kartkówce;) Czasem zastanawiam się, czy tradycyjne lekcje nie namieszają jej w głowie gdy zacznie zastanawiać się co mówi i dlaczego.. Pewnie przesadzam, ale kiedy wróciła do domu ze swoją pierwszą książką do angielskiego, w której było liczenie do 10, kolory i nazwy zabawek oznajmiła: „Mamo zobacz! Przecież ja nie będę chodzić na taki angielski!„. Na szczęście ma jeszcze wiele do nauczenia (np. czytanie i pisanie w języku angielskim) a pani nie gasi jej aktywności tylko ją wykorzystuje zatem wszystko będzie O.K ! Zresztą.. już wkrótce się przekonam ! 🙂

Do mniej więcej lat 8 mózg jest wyjątkowo plastyczny i nabywanie języków, nawet kilku symultanicznie nie jest dla dziecka kłopotem. Teoria wieku krytycznego, liczne potwierdzone badania językoznawcze są zgodne i naukowcy wspólnie dają nam znać: wczesne dzieciństwo to najlepszy czas na naukę języków. Dzieci uczą się wówczas łatwo, przyswają dużo i szybko, uczą się i do tej nauki nie potrzebują języka pierwszego ani rzadnych zasad. No tacy mali chodzący geniusze! Każdy bez wyjątku. Natomiast w późniejszym wieku mamy już jedynie szansę nauczenia się języków poprzez nasz język pierwszy, co skutkuje wieloma błędami, trudnościami z prawidłową wymową i wiąże się z ogromem czasu i wysiłku oraz świadomego zaangażowania w cały proces.

Żeby dwujęzyczność, której wszyscy chcemy i która jest w założeniach programowych na przyszłe lata mogła działać, należałoby zmienić system. Wywrócić go trochę..do góry nogami. Kto uczy ten wie, jak wiele jest do zmiany i jak wiele można udoskonalić ! Ja jestem trochę idealistką, wierzę w wielkie zmiany, w przeobrażenia, w to że każdy może wszystko jest tylko wystarczająco chce..

A oto moje 5 punktów, które w nowym lepszym systemie musiałyby się pojawić i dobrze działać!

1 . Lekcje tylko w języku obcym (a propos nie lubię tego słowa, bo „obcy” to jakiś taki niechciany i trudny w samym brzmieniu, a ja wierzę w nauczanie naturalne, w którym drugi i trzeci język to po prostu te kolejne występujące obok języka mojej społeczności i moich rodaków).

Z moich obserwacji wynika, że wciąż bardzo wielu nauczycieli prowadzi lekcje języka angielskiego czy innego w języku polskim. I tu nie mam na myśli wyrywkowego stosowania polskiego, ale takiego na porządku dziennym. Lekcja w całości po polsku. Uczę języka 11 lat i nawet wtedy gdy uczyłam klasy 1-3 czy klasy 4-6 szkoły podstawowej, głównym językiem podczas moich zajęć był język angielski. Kilka lekcji wystarczało by dzieci przyswoiły język lekcyjny, czyli wyrażenia używane przeze mnie potrzebne do pracy na lekcji, i bez problemu reagowały na polecenia w języku angielskim. Da się. Można. Jeśli polski – to tylko dodatkowo, asekuracyjnie, jako pomoc.

Ważne! Tutaj pojawia się temat rozwoju nauczyciela w tym zakresie. Wieloletnia praca z niskimi poziomami zaawansowania sprawia, że nie jest łatwo używać języka angielskiego podczas całej lekcji i spontanicznie w nim reagować na sytuacje lekcyjne. Warto wówczas rozważyć dołączenie do konwersacji nauczycielskich, wykupić konwersacje u native speakera, nawiązać nowe znajomości lub tak jak ja, jeśli masz małe dzieci, rzucić się w wir dwujęzyczności -> to załatwi problem:) Więcej o tym dlaczego nie należy się wstydzić braku płynności a zamiast tego postawić na rozwój pisałam w tym artykule pt „Gdy nauczyciel nie wie – temat tabu?„.

2 . Materiały autentyczne na co dzień.

Materiały autentyczne chociaż pojawiają się w podręcznikach i publikacjach wciąż używane są wybiórczo i bardzo okazjonalnie. Angielskie bajki, programy, nagrania, piosenki i fragmenty filmów i produkcji powinny na dobre zagościć naszych zajęciach. Przetestowałam już kilka wspaniałych pomysłów i projektów wykorzystujących treści autentyczne i uwierzcie mi, działają wspaniale na poziom motywacji u ucznia oraz na rozwój umiejętności rozumienia ze słuchu a co za tym idzie umiejętności mówienia.

3 . Gramatyka praktycznie.

Zamiast poznawać struktury gramatyczne od strony teoretycznej należałoby poznać je poprzez praktykę. Normalne jest dla nas, że dziecko które ma roczek i przysłuchuje się wszystkiemu w koło w końcu nauczy się poprawnie mówić w języku rodzimym, którego słucha. Ale, czy takie dziecko od początku mówi poprawnie? Oczywiście, że nie. Potrzebuje ono min 2 lata swojego życia na przysłuchiwanie się melodii języka i jego charakterystyce by następnie wypowiadać pojedyncze słowa, następnie wypowiedzi dwuwyrazowe aby potem tworzyć pierwsze zdania pełne błędów. Dlaczego zatem nie tłumaczymy maluchowi jak należy tworzyć zdanie w języku polskim i jaką funkcję pełni czasownik a jaką przymiotnik? Dlaczego jest to naturalne w przypadku języka pierwszego, ale już tak bardzo nienaturalne w przypadku kolejnych? Nie wiem do kogo jest o pytanie! 🙂 Zatem gramatyka owszem. Ja wprowadzam strukturę wypowiadając ją dostatecznie często (etap 1) i zachęcając uczniów do używania jej (etap 2) sprawiam, że się jej uczą. Poprzez jej używanie. Tyle.

4 . Mówienie podczas zajęć.

No nie da się. Nie da się po prostu zacząć mówić bez mówienia. Najpierw trzeba oczywiście dużo słuchać, ale tak czy inaczej bez mówienia mówić się nie da. Chociaż przekroczyłam 30tkę nadal pamiętam swoje lekcje angielskiego z liceum kiedy to siedziałam wpatrzona w najbliższe okno i odliczałam minuty do dzwonka. Zadanie za zadaniem, kolejne i kolejne. Nie mówiliśmy wcale. W ogóle. Gdy wyjechałam na jakiś czas do Anglii, mówienie po angielsku wywoływało we mnie ogromny stres. Czas na mówienie można wygospodarować podczas każdych zajęć. Naprawdę. Należy jednak przyzwyczaić do tego swoich uczniów i pokazać im jak bardzo jest to istotne. Dobrze również dać im rozmawiać o rzeczach, które ich interesują. Ponieważ na wszystkich swoich lekcjach prowadzę aktywny speaking, na blogu znajdziesz wiele materiałów lekcyjnych stworzonych właśnie w celu ćwiczenia mówienia na lekcjach języka angielskiego. Najnowszy bardzo uniwersalny materiał dla poziomów A2-C1 już w sklepie, kliknij w obrazek poniżej żeby zajrzeć do środka!

Kliknij w obrazek i zajrzyj do środka!

5 . Szkoła i życie.

Połączenie treści i ćwiczeń z lekcji z życiem codziennym to kolejny klucz do efektywniejszej edukacji językowej. Praktyczne zadania domowe (o tym napiszę w osobnym wpisie!), zaangażowanie rodziców i samego ucznia w proces nauki poza domem, właściwa motywacja i mądre ocenianie. Na lekcjach językowych stawiamy na umiejętności nie na wiedzę. Odpowiedzi ustne, kartkówki z samych słówek bez kontekstu nie zachęcają.. Zamiast odpowiedzi ustnych przeprowadzaj regularny tzn speaking na swoich zajęciach. Monitoruj go, traktuj jak regularną pracę z językiem, oceniaj za zaangażowanie nie za poprawność. Poprawność przyjdzie w miarę używania, a jeśli zniechęcisz ucznia do mówienia stale go poprawiając może nie będzie mu już łatwo przełamać tę barierę w przyszłości.

6 . …………

Wspomniałam o 5 punktach, które taki nowy efektywniejszy system uznał by za ważne, ale to oczywiście nie wszystkie z nich! Punkt 6, 7, 8… i zostawiam Wam! Nauczycielom, lektorom, anglistom bo jestem pewna, że macie swoje przemyślenia i pomysły. Na co dzień widzicie co działa a co nie. Uzupełnij mój wpis o swój komentarz tu poniżej! Wasze opinie i doświadczenia będą inspiracją dla innych nauczycieli oraz dla rodziców, którzy również czytają mojego bloga! 🙂

Jeśli lubisz dostawać darmowe materiały lekcyjne oraz być na bieżąco z projektami i inspiracjami mojego bloga, dołącz do Elikeenglish teachers mojego newslettera! E-mail wysyłam co dwa tygodnie <3!

Jesteś nauczycielem języka angielskiego w szkole średniej? Zapraszam Cię dogrupy na Facebooku Nauczyciele angielskiego szkół średnich gdzie będziemy wymieniać się doświadczeniami, formami pracy i materiałami tylko w tej grupie wiekowej!

Jeśli chcesz uczyć swoje dziecko lub pomagać mu nabyć język obcy, chciał/abyś śledzić nasze postępy (mówię do swojego dziecka po angielsku) oraz poczytać coś w temacie dwujęzyczności zamierzonej, dołącz do grupy mojej strony, oraz mojego dwujęzycznej fanpage Elikeenglish Bilingual gdzie dzielę się tym co u nas się dzieje i tym co czytamy/słuchamy/robimy w temacie nauki angielskiego!

Chcesz więcej? Cały blog jest pełen materiałów lekcyjnych w różnej formie! Więcej inspiracji znajdziesz w zakładce download lessons, oraz w sklepie! Enjoy!

1 komentarz

  • Poruszylaś dość obszerny temat 🙂 Generalnie zgadzam się z tym, co napisałaś. System nauczania jest zdecydowanie do zmiany w naszym kraju. Jest przestarzały i nieefektywny. Ja nie zajmuję się nauczaniem dzieci- zostawiam to ekspertom w tej dziedzinie, ale mogę napisać kilka słów o tym, jak uczę dorosłych.
    Po pierwsze tłumaczę każdej osobie, jak ważne jest stworzenie jak najbogatszego środowiska językowego. Zachęcam, żeby oprócz regularnego uczestniczenia w zajęciach, oglądali filmy anglojęzyczne, czytali książki czy prasę po angielsku i słuchali anglojęzycznych piosenek. Zanurzenie w języku to najlepsza metoda nauki.
    Dbam o to, aby moi klienci uczyli się aktywnie (konwersacja, rozwiązywanie ćwiczeń) i pasywnie ( np. słuchanie czy oglądanie).
    Po drugie uważam, że należy uczyć w oparciu o materiały bazujące na aktualnych wydarzeniach. Lekcja jest wtedy ciekawsza, student bardziej zaangażowany i chętny do wypowiedzenia swojego zdania.
    Dbam o to, żeby po każdych zajęciach uczeń wyszedł bogatszy o nową wiedzę…nie tylko związaną z językiem.
    Po trzecie, też stawiam na zajęcia konwersacyjne i na naukę całych zwrotów, ale jestem zdania, że nie należy olać gramatyki tak po całości 😉 Uważam, że należy znać chociaż podstawy.
    Na końcu napiszę jeszcze, że systematyczność czyni mistrza. Każda przerwa w regularnym kontakcie z językiem będzie wiązała się z utratą pewnych już zdobytych umiejętności językowych i po powrocie do nauki trzeba będzie się trochę cofnąć.

Dodaj komentarz