Kiedy najlepiej zacząć uczyć się języka obcego – obalam mity.

Jakiś czas temu na jednej z grup związanych z dwujęzycznością, ktoś wrzucił link do odcinka 120 kanału YouTube „Po cudzemu” bo treść tego odcinka negowała naukę języka od najmłodszych lat i.. rozgorzała gorąca dyskusja. Sporo osób wciąż twierdzi, że nauczanie języka powinno zacząć się później, najszybciej w wieku 8 lat. Opinię taką można znaleźć nie tylko na wyżej wspomnianym popularnym kanale, ale również w niektórych publikacjach jak ta tutaj, czy też z ust niektórych pedagogów czy logopedów. Dziś chciałabym rozważyć ten temat z punktu widzenia efektów wprowadzania dwujęzyczności zamierzonej opierając się na badaniach naukowych w tym zakresie.

Pytanie kiedy zacząć uczyć się języków obcych jest bardzo dobre. Otoczeni jesteśmy przez ludzi w każdym wieku, którzy wszystkimi wysiłkami starają się nauczyć języka i być w stanie się w nim komunikować. Uważam ten temat za niezwykle istotny a żeby nie popełnić błędu podejmując decyzję, należy przyjrzeć się najpierw w jaki sposób uczymy się języków.

O tym jak wygląda proces nabywania języka ojczystego można przeczytać w wielu publikacjach językoznawczych, a w pracy p. Katarzyny Włodawskiej pt „Przyswajanie języka pierwszego – imitacja czy wrodzony dar?” temat jest wprowadzony i rozwinięty bardzo ciekawie, przystępnie i myślę w skrócie, patrząc na to jak szeroka jest to dziedzina. Co powinniśmy zapamiętać po zapoznaniu się z literaturą?

„Dziecko najintensywniej rozwija się językowo pod względem fonetycznym i fonologicznym pomiędzy pierwszym a drugim, jak również pomiędzy czwartym a piątym rokiem życia. W wieku około czterech lat zazwyczaj kontroluje już większość dźwięków występujących w jego języku ojczystym.”

„Przyswajanie języka pierwszego – imitacja czy wrodzony dar” K. Włodawska

  • Słuchanie dźwięków, intonacji i melodii języka do ok. 1 roku życia (faza wypowiedzi jednowyrazowych i dwuwyrazowych)
  • Dalsze osłuchiwanie, pierwsze eksperymenty w mówieniu (wypowiedzi jednowyrazowe, następnie dwu i trzy wyrazowe)
  • Pierwsza świadomość gramatyczna ok. 3 roku życia (podstawowa składnia, morfologia wyrazów, zdania przypominają mowę dorosłych)

„(…) tylko w pewnym okresie rozwoju osobniczego, w przybliżeniu od drugiego roku życia do początków okresu dojrzewania, mózg dysponuje odpowiednią plastycznością, która sprawia, że możliwa jest ta szczególna forma nabywania języka, dziecięce przyswajanie pierwszego języka. Potem dokonuje się „przełączenie” różnych funkcji mózgowych, w szczególności umiejscowienie tych funkcji w lewej półkuli mózgu. Nie oznacza to, że po tym czasie nie można się nauczyć jeszcze jednego języka, tyko odbywa się to – z fizjologicznego punktu widzenia – w inny, trudniejszy sposób (Klein 2007:9). „

„Uważa się również, że okres między 4. i 8. rokiem bardzo sprzyja nauce języka (Brzeziński 1987:27).

Języki Obce „Metodyka nauczania języka angielskiego w kształceniu zintegrowanym”

Jasne, powiecie, ale to przecież mowa o języku ojczystym a nie o języku obcym. I tu dochodzimy do kwestii metod nauczania. Jeśli nauka języka innego niż ojczysty jest również praktykowana metodą bezpośrednią (czyli przy maksymalnym zanurzeniu językowym, komunikacji w tym języku), to działa ona dokładnie tak samo. Zatem jeśli będziemy mówić do dziecka w trzech językach to nauczy się trzech i to całkiem „niechcący”. Praktykując dwujęzyczność nienatywną (mówienie do dziecka w języku, który nie jest naszym językiem ojczystym ani językiem otoczenia) w domu razem z innymi blogerami i całą masą zmotywowanych rodziców w Polsce wiemy, że to działa i wiemy też, że nie zaburza ani naszych relacji z dziećmi ani nie wpływa negatywnie na ich rozwój – pozytywnie za to tak!

Przejdźmy jednak po kolei do niektórych haseł, które można znaleźć w sieci w tym temacie. Hasła są powtarzane i utrwalane w niektórych materiałach publikowanych w internecie, chciałabym się do nich odnieść i przekonać nieprzekonanych do zmiany punktu widzenia.

Mit #1 . Nauka małych dzieci np. w przedszkolu nic nie daje, jest nienaturalna i jest to strata czasu.

Przy nabywaniu języka ojczystego nie zaczynamy od razu mówić czy pisać. Pierwsze fazy to OSŁUCHANIE się z dźwiękami i charakterystycznym dla danego języka systemem fonologicznym. Nikt nie oczekuje, że mały półroczny bobas zacznie do nas mówić całymi pięknymi zdaniami. Ma ok 1-2 lat na słuchanie swoich bliskich, dopiero gdy zna dźwięki sam zaczyna tworzyć. Wszelkiego rodzaju materiały autentyczne włączane małym dzieciom mają właśnie taki sens. Poprzez takie właśnie osłuchiwanie (piosenki, bajki, zajęcia) chcemy powiedzieć małemu człowiekowi: Zobacz, to inny sposób na wyrażenie się, inna melodia, słyszysz? Są różne melodie językowe a to jedna z nich.

Wystawianie dziecka na osłuchanie się z językiem nie może być nienaturalne, ponieważ właśnie w ten sposób uczymy się języka ojczystego i jest to nieodzowny element procesu akwizycji języka. Ponadto zaznajamianie dzieci z innymi formami komunikacji ma na celu nie tylko wstęp do nauki języka, ale również pokazanie, że na świecie jest dużo form i sposobów w jakich ludzie się komunikują. Dzieci wychowane w ten sposób znacznie zmieniają perspektywę patrzenia na świat w koło nich. To nic, że dziecko wie, że pani od angielskiego może też mówić po polsku. Pani od angielskiego zna angielski, czyli najbardziej popularny język świata, i chce nam go pokazać. Pokazać, że jest, i że są różne sposoby wyrażenia się i że ja też mogę wyrazić się w różny sposób.

Mit #2 . Brak umiejętności pisania i czytania uniemożliwia dzieciom pełne nabycie języka.

Dlatego właśnie, że dzieci uczą się inaczej (czyt. szybciej i efektywniej), wiek do lat 8 to ten specjalny wiek wyjątkowej chłonności językowej. Jeśli w tym wieku będziesz mówić do dziecka w 4 językach, to opanuje właśnie 4 pomimo tego, że nie nie będzie umiało jeszcze pisać i czytać. Komunikacja w języku obcym jest naszym celem nadrzędnym, zatem skąd pomysł, że żeby pisanie i czytanie było konieczne i niezbędne?

Mit #3 . Zmuszanie do nauki powoduje niechęć, więc powinno się samemu podjąć decyzję o rozpoczęciu nauki języka.

Zgadzam się, bo nauka języka nie powinna być nawet trochę podobna do nauki przedmiotów szkolnych. Jeśli jest, w pewien sposób od razu jesteśmy na nieco przegranej pozycji. A co do decyzji..? To nie sądzę, żeby moja córka miała kiedyś pretensje, że umie język angielski mimo, że sama nie zdecydowała, że będzie się go uczyć!

Mit #4 . Dzieci nie są w stanie uczyć się dwóch systemów fonologicznych i fonetycznych jednocześnie.

„Wielu logopedów i nauczycieli jest zdania, że najpierw powinniśmy nauczyć się dźwięków w naszym ojczystym języku, a dopiero później uczyć się tych nowych dźwięków z języka obcego, ponieważ możemy je też odnieść do tego, co już się nauczyliśmy, a poza tym nasz aparat mowy jest już na tyle wykształcony, że łatwiej sobie z tymi nowymi dźwiękami poradzi, co świadczy o tym, że należy zacząć się uczyć nieco później”

Arlena Witt odcinek 120 Po cudzemu

Jako nauczyciel, muszę się nie zgodzić. Jako praktyk dwujęzyczności również. Dla zainteresowanych linkuję wykład pani prof. Katarzyny Dziubalskiej-Kołaczyk „Wielojęzyczność – fakty i mity”, w którym obala ona stwierdzenia jakoby praktykowanie dwu czy wielojęzyczności, również tej zamierzonej, wpływało na rozwój czy mowy czy rozwoju w ogóle.

Chodzi zatem o to, żeby dźwięki tego innego „obcego” języka nie były obce a szły jednocześnie lub z opóźnieniem, ale zaraz za przyswajaniem języka ojczystego. Dziecko nie musi określeń z języka obcego odnosić i porównywać z ojczystym, ponieważ nabywa jednocześnie dwa systemy językowe. Nie musi tłumaczyć, nie musi się w żaden sposób przygotowywać ponieważ umysł dziecka pozwoli na nabycie kilku systemów językowych jednocześnie, z czego żaden nie musi być lepszy, jedynie wiodącym będzie język większości społecznej, w której wychowuje się dziecko a pozostałe będą rozwinięte w różnym stopniu w zależności od tego jak częsty kontakt mamy z językiem. A więc wiodącym systemem może być polski, jeden z rodziców może praktykować dwujęzyczność zamierzoną mówiąc do dziecka po angielsku a dodatkowo może bawić się z dzieckiem 20 min dziennie w kolejnym języku i efekt będzie taki, że najlepiej przyswojonym językiem będzie polski i angielski a ten, którego jest najmniej nabyty będzie w trochę mniejszym zakresie (co i tak często będzie umożliwiało komunikację!).

Żałuję, że wielu nauczycieli i logopedów stale upiera się przy tym, że dziecko musi opanować polski a dopiero potem inne języki „żeby mu się nie pomieszało w głowie”. Niestety, potem już nie będzie dziecku łatwo nauczyć się poprawnej wymowy języka obcego bo te mechanizmy właśnie tak świetnie działają, żeby je wykorzystać od małego – nie później. Moja córeczka zaczyna właśnie intenstywnie produkowac w języku angielskim i jej wymowa jest naprawdę bardzo dobra! Całkowicie inna niż dzieci, które uczą się w późniejszym wieku „na sucho”. Na szczęście rozwój i popularyzacja dwujęzyczności w Polsce powoli zaczyna przynosić efekty i wielu ekspertów drastycznie zmienia swój punkt widzenia przyglądając się nowym badaniom i projektom. Zachęcam do przeczytania ciekawego artykułu o dwujęzyczności zamierzonej w Polsce p. Marii Sztuki oraz pracy dr Soni Szramek-Karcz, która wyczerpuje temat.

Mit #5 . Najlepiej zacząć naukę nie wcześniej niż w wieku lat 8-9.

Tak jak wspominałam wyżej mocno rozwijając myśli, jest to wiek kiedy wyjątkowa chłonność się kończy. Nie wykorzystując tych 8-9 lat w zakresie rozwoju językowego, sprawiamy, że dziecko będzie skazane na żmudną naukę metodą pojęciową, szkolną nie wspominając już o problemach w nauce poprawnej wymowy. Pomijając uciążliwość tej metody warto wspomnieć, że znikoma ilość ośmiolatków czy w ogóle dzieci jest gotowa do świadomej systematycznej nauki zapamiętując materiał systematycznie.

Mit #6 . Człowiek potrzebuje 6-8 lat, żeby opanować język w stopniu komunikatywnym.

Znam wielu zapalonych dorosłych którzy opanowali język w stopniu komunikatywnym metodą pośrednią w 2 lata. Moja 6 letnia córka, do której mówię po angielsku nie będąc nativem tego języka i pozwalając sobie od czasu do czasu na polski, po roku słuchania mnie odpowiada mi już bardzo często zdaniami w języku angielskim (a propos, właśnie podbiegła do mnie informując jak chce nosić swoją czapkę z daszkiem mówiąc „mummy, this is the way I like it!” przekładając ją daszkiem do tyłu.)

Mit #7 . „Rola nauczyciela i rodzica to dwie zupełnie inne funkcje i trudno je ze sobą pogodzić.”

Chcemy być zatem rodzicami mówiącymi po angielsku lub rodzicami bawiącymi się po angielsku w taki sam sposób jak jesteśmy rodzicami grającymi w piłkę czy rysującymi ze swoimi dziećmi. Nie chcemy być w domu nauczycielem w szkolnym znaczeniu tego słowa, bo język to nie tradycyjny przedmiot szkolny. To żywy twór. To tylko inny sposób wyrażenia świata i siebie.

Czas na podsumowanie.

Nauka w bardzo wczesnym wieku, ale podawana wybiórczo nie nauczy dziecka angielskiego i nie wpłynie znacznie na poziom językowy dziecka w przyszłych latach nauki, ale jest dobrym wstępem i tak, jest osłuchaniem mającym na celu zaprzyjaźnienia z melodią języka i jego brzmieniem. Tak, jest to tylko zabawa. I tak właśnie język daj się lubić i jest najlepiej przyswajalny. Przez zabawę. Przez codzienność. Przez życie. Im więcej języka w około tym większe „zanurzenie” i osłuchanie.

Najlepsze efekty językowe można osiągnąć poprzez naukę metodą bezpośrednią (nauka języka jak ojczystego, nauka poprzez praktykowanie dwujęzyczności lub jej elementów). Metoda pośrednia również da świetne efekty jeśli będzie oparta na pozytywnym nastawieniu i traktowaniu nauki języka przede wszystkim jako nauki innego sposoby komunikacji, czegoś żywego, przydatnego i fajnego. O tym jak uczyć się efektywnie właśnie tą metodą pisałam tutaj.

Najlepsze warunki jakie daje nam nasz umysł do przyswajania języków obcych to czas mniej więcej do ukończenia 8 roku życia. Warto więc to wykorzystać włączając wybrany języki czy języki do codziennych zajęć i zabaw edukacyjnych.

Zatem: ZDECYDOWANIE WARTO UCZYĆ I ZAPRZYJAŹNIAĆ i OSŁUCHIWAĆ DZIECI Z JĘZYKAMI OBCYMI od najmłodszych lat. By zobaczyć efekty trzeba zmaksymalizować zanurzenie językowe i ilość materiałów autentycznych. Jeśli świetnie znasz język obcy, przekaż go dziecku w prezencie. Będzie to jeden z najlepszych prezentów pod słońcem:)

Jeśli znasz język świetnie, możesz spróbować z powodzeniem praktykować dwujęzyczność zamierzoną (więcej o dwujęzyczności tutaj) w swoim domu i podarować znajomość języka swojemu dziecku w sposób mało świadomy, nie wymagający od dziecka niemal żadnego wysiłku. Jeśli nie czujesz się na siłach, możesz zacząć od kilkunastu minut dziennie obcowania z językiem. O innych pośrednich i bezpośrednich sposobach wprowadzania angielskiego w domu piszą takie blogerki jak np. Paulina z bilikid.pl, która przekazuje pomysły na codzienną zabawę z angielskim. Listę innych blogów w tematyce dwu i wielojęzyczności znajdziesz tutaj. Na elikeenglish również znajdziesz zakładkę dwujęzyczność zamierzona, w której znajdują się dwie relacje z tego jak zaczynałyśmy oraz jakie były efekty po pół roku moich starań, oraz inne treści związane z tematem. Jakiś czas temu założyłam też grupę na Facebooku: Jak uczę dziecko angielskiego w domu, w której relacjonuję nasze postępy i ciekawe formy uzupełniania codzienności w materiały anglojęzyczne.

Leave a comment/Dodaj komentarz

2 thoughts on “Kiedy najlepiej zacząć uczyć się języka obcego – obalam mity.

  1. Dziękuję za dodanie linka do mojej listy do tego super merytorycznego artykułu. Ja sobie go zapisuję, żeby podsyłać rodzicom, którzy mnie pytają o takie mity.

Dodaj komentarz